1. Zamiast Słowacji – estetyczny podbój Północy!
Gdy w oficjalnych komunikatach pojawiła się informacja, że runda wyjazdowa WSMP odbędzie się na Słowacji, nikt nie spodziewał się takiego zwrotu akcji. Życie w paddocku bywa jednak dynamiczne! Po wnikliwej analizie warunków i możliwości ekipa R Sport Cup oraz grupy DN6 podjęła odważną decyzję. Wysłaliśmy oficjalny wniosek do PZM i… dostaliśmy zielone światło! Kierunek: Estonia i legendarny tor Porsche Ring (AudruRing), gdzie dołączyliśmy do mistrzostw Baltic Touring Car Championship (BaTCC).
Ekipa R Sport zameldowała się na miejscu już w środowy poranek, a reszta zawodników ze swoimi rodzinami dotarła wieczorem. Rozstawiliśmy namioty, ustawiliśmy auta i zbudowaliśmy nasze własne, unikalne miasteczko. Efekt? Gdy odwiedził nas organizator BaTCC, aż zbierał szczękę z podłogi! Był pod takim wrażeniem naszego zaplecza, że od razu chciał wziąć nasz Safety Car jako oficjalne auto bezpieczeństwa na całą rundę. Nasza maszyna zrobiła prawdziwą furorę na paddocku i na torze! Musieliśmy jednak uprzejmie odmówić – ze względów logistycznych to było niemożliwe. W końcu to nasze jedyne cywilne auto i czymś trzeba jeździć rano po bułki! 😉

Czwartek upłynął pod znakiem pełnego wycisku. Aż sześć sesji treningowych dało wszystkim mocno w kość. Każdy szukał idealnej nitki jazdy i poznawał specyfikę toru. Praca wrzała nie tylko w garażach – żyła cała nasza motorsportowa rodzina. Na paddocku pichciły się nawet domowe zupy i pierogi! Wszyscy – od kierowców, przez mechaników i koordynatorów, aż po bliskich – mieli swoje ważne zadania.
2. Profesjonalizm w Race Control i relacja na żywo
Piątek przyniósł już prawdziwy, wyścigowy rygor: oficjalny briefing, kwalifikacje do 2h Endurance oraz treningi i kwalifikacje do sprintów. Ogromne wyróżnienie spotkało twórcę R Sport i R Sport Cup – Radka Wojdynę, który na tę rundę został powołany na Dyrektora Wyścigu R Sport Cup! Radek zasiadał w Race Control podczas każdego z trzech wyścigów, analizując na żywo przejazdy u boku lokalnej ekipy sędziowskiej. Wywieźliśmy stamtąd ogromną lekcję. Byliśmy zachwyceni ich podejściem – sędziowie nie tylko bezwzględnie wyciągali konsekwencje z niesportowych zachowań, ale przede wszystkim edukowali kierowców. Tłumaczyli, dlaczego pewne manewry są niebezpieczne i czym mogą grozić. To edukacyjna wartość, której po prostu nie da się podrobić.

Nie byliśmy tam też sami od strony medialnej! Na nasze zaproszenie do Estonii pojechała ekipa dziennikarzy z kontra _ moto. Dokumentowali nasze życie w paddocku, kulisy rywalizacji i komentowali na żywo sobotni live na kanale YouTube balticracingseries, dzięki czemu kibice w Polsce mogli czuć te same emocje.
Co ciekawe, w Estonii obowiązywały nieco inne zasady ustalania pól startowych. O pozycji do Wyścigu 1. decydowały kwalifikacje, ale już do Wyścigu 2. – najlepsze okrążenie wykręcone w Wyścigu 1. Z kolei do Wyścigu 3. ruszało się według najlepszych czasów z Wyścigu 2. Czysta walka o tempo!
3. Słodko-gorzkie dramaty i finisz na ostatnich metrach!
Emocjami na Porsche Ring można by obdzielić kilka innych weekendów. Zacznijmy od sobotniego wyścigu długodystansowego Endurance, w którym w naszej klasie R Sport Cup wystartowało aż sześć załóg. Sobota przyniosła ogień, taktyczne szachy i dramaty na ostatnich metrach. O ogień zadbał duet Żeromińskich, w których aucie doszło do groźnie wyglądającego pożaru układu hamulcowego. Z kolei perfekcyjnym wyczuciem momentu i taktyką popisali się Fabian Kiwak i Kacper Sikorski – zjechali na zmianę idealnie pod procedurą Full Course Yellow (FCY), co przypieczętowało ich zwycięstwo! Drugie miejsce zgarnął rewelacyjny duet Maksyma Guranowskiego i jego taty, Michała.
Na trzecim stopniu podium stanęli Jerzy Molin i Paweł Krakowski (zeszło-roczny Wicemistrz Polski RN2 w Mini Cooperze). Paweł przyjechał do Estonii tylko na ten dwugodzinny wyścig i… zgotował nam finisz jak z hollywoodzkiego filmu! Duet Witold Czwarno / Maciej Jermakow pewnie zmierzał po podium, ale na ostatnim okrążeniu, po kontakcie z BMW, w ich aucie pękła felga. Witek dosłownie toczył się do mety po cenne punkty, a Paweł wyprzedził go na ostatnich metrach przed samą linią!
Świetnie podsumował ten wyścig Radek Wojdyna:
„Ten Endurance przyniósł absolutnie wszystko, co powtarzamy kierowcom: od nagłych awarii, przez zimną krew i perfekcyjne wykorzystanie sytuacji na torze, aż po zwroty akcji na ostatnich metrach. To była czysta definicja wyścigów – walczymy do samego końca!”

Zgodnie z regulaminem serii przeprowadzone zostało również losowanie sterowników – tym razem padło właśnie na sobotni wieczór po wyścigu długodystansowym.
Słodko-gorzki smak rywalizacji poczuła Alicja Olesińska. Razem ze swoim zmiennikiem Antonim Makuchem zgarnęli P1 w kwalifikacjach do Endurance, jednak w trakcie wyścigu odmówił posłuszeństwa tylny wahacz. Mechanicy stanęli na wysokości zadania i poskładali auto, dzięki czemu Ala wystartowała w niedzielnym sprincie. Niestety – najechanie na wysoką tarkę sprawiło, że lewe tylne koło znowu postanowiło jechać w swoją stronę. Pech nie oszczędził też Marcina Miziaka, któremu w trzecim wyścigu zaraz po starcie ukręciła się półoś.
Oto jak prezentowały się podium w poszczególnych wyścigach:
Wyścig 1. Sprint
- Klasyfikacja generalna: 1. Maksym Guranowski, 2. Fabian Kiwak (wygrał kwalifikacje), 3. Aleksander Kwaśniak.
- Klasa Masters (40+): 1. Marcin Miziak, 2. Witold Czwarno, 3. Jerzy Molin.
Wyścig 2. Sprint
- Klasyfikacja generalna: 1. Aleksander Kwaśniak, 2. Fabian Kiwak, 3. Maksym Guranowski.
- Klasa Masters (40+): 1. Marcin Miziak, 2. Jerzy Molin, 3. Witold Czwarno.
Wyścig 3. Sprint
- Klasyfikacja generalna: 1. Aleksander Kwaśniak, 2. Fabian Kiwak, 3. Mikołaj Dziocha.
- Klasa Masters (40+): 1. Witold Czwarno, 2. Jerzy Molin, 3. Wojciech Wysocki.


Więcej niż ściganie – R Sport Cup to Rodzina
Cztery dni w Estonii minęły błyskawicznie, ale zostaną z nami na bardzo długo. Dla naszych kierowców była to genialna szkoła – mnóstwo kilometrów wykręconych na nowej, wymagającej nitce toru pozwala budować bezcenne doświadczenie, którego nie zdobędzie się, jeżdżąc wyłącznie po poznańskim obiekcie. Do tego doszła integracja, wymiana doświadczeń z zagranicznymi zawodnikami z Bałtyków i fantastyczna atmosfera, która pokazała jedno: R Sport Cup – Race Track Family to nie jest tylko pusty slogan. Niezależnie od tego, kto staje na podium, świętujemy razem, wspieramy się w kryzysach i tworzymy ten projekt wspólnymi siłami. Każdy członek naszej ekipy może być z siebie bezwzględnie dumny!
Z tego miejsca składamy ogromne podziękowania dla całej organizacji BaTCC – za możliwość dołączenia do rywalizacji, nieprawdopodobnie ciepłe przyjęcie, wsparcie na każdym kroku i wiedzę, którą się z nami podzielili.

Estonia za nami, ale to nie koniec wspólnych emocji. Widzimy się na wielkim finale sezonu 2026 w Poznaniu – gdzie ekipa BaTCC zrewanżuje się wizytą i również dołączy do naszej rundy! Do zobaczenia na torze!

