Kierowcy i ekipa R Sport Cup pozują do zdjęcia grupowego przy safety carze na Torze Poznań

Giga-finał na Poznańskiej Nitce: Ogień, heroiczne naprawy i debiutancki sezon pełen chwały!


1. Tydzień wyścigowy, rekordowa stawka i zaplecze na bogato!

Walka o Mistrzostwo w klasyfikacji generalnej pomiędzy Maksymem Burczenikiem a Aleksandrem Kwaśniakiem oraz starcie w klasie Masters między Witoldem Czwarno a Jerzym Molinem, a do tego zaledwie pół punktu różnicy w wyścigach długodystansowych między załogami Czwarno/Jermakow a Molin/Tomaszczyk… Czego można było chcieć więcej od finałowej, 5. rundy WSMP? Nic dziwnego, że nasz weekend tak naprawdę zaczął się już w poniedziałek! Nie bez powodu nazwaliśmy ten finał „tygodniem wyścigowym” 😉

Poniedziałek minął niektórym kierowcom pod znakiem intensywnych treningów z Radkiem Wojdyną – urwanie każdej setnej sekundy z czasu okrążenia było tutaj na wagę złota. Ekipa R Sport zameldowała się na Torze Poznań w środę 16 września i od razu ruszyła z kopyta: podłogi, namioty, banery, leżaki, regały – budowaliśmy nasze miasteczko od zera. Wypożyczalnia przyczep Mańczak sukcesywnie podsyłała nam kolejne przyczepy, których uzbierało się aż siedem (plus nasze dwie prywatne!). Wszystko po to, by kierowcy przyjeżdżający kolejnego dnia mieli gotowe, profesjonalne zaplecze. A było dla kogo budować – na tej rundzie harmonogram pękał w szwach przez rekordową liczbę ponad 250 zgłoszonych załóg, w tym gości z BaTCC! Co za klimat!

Samochody Mini Cooper R56 na Torze Poznań podczas rundy R Sport Cup WSMP 2026


2. Korba wyszła bokiem, żwir na „Uśmiechu Szatana” i piątkowy start!

Pecha na samym początku weekendu miał Marcin Miziak. W czwartek jego mocno eksploatowany silnik uznał, że ma dość, i stało się to, co w motorsporcie boli najbardziej – korba wyszła bokiem. Na szczęście rodzina R Sport Cup nie zostawia nikogo w potrzebie! Jeden z zawodników zaoferował swój zapasowy silnik. Po konsultacji z Delegatem Technicznym GKSS, pod jego czujnym okiem, sprawnie wymieniliśmy i zaplombowaliśmy jednostkę. Marcin mógł stanąć do rywalizacji już w piątek, bo nasz puchar jechał swój pierwszy wyścig wyjątkowo szybko!

W piątkowych zmaganiach nie brakowało dramatów. Po zaciętej walce z wyścigu wypadł Fabian Kiwak, który na słynnym zakręcie „Uśmiech Szatana” wleciał prosto w pułapkę żwirową i nie mógł kontynuować jazdy. Podium wyścigu nr 1 zgarnęli: 1. Aleksander Kwaśniak, 2. Maksym Guranowski, 3. Maksym Burczenik. W klasie Masters po wygraną pewnie sięgnął Jerzy Molin, tuż za nim świetnym tempem podążył Wojciech Wysocki, a trzeci był Witold Czwarno. Marcin Miziak po powrocie z zaświatów wywalczył bardzo mocne, 4. miejsce w Mastersach!

Mechanik R Sport serwisuje Mini Coopera R56 w padoku na Torze Poznań podczas rundy R Sport Cup

3. Endurance: Szachy pod FCY, koszmar z częściami Ligiera i 15-minutowy cud mechaników!

Sobota była dniem wyczekiwania. Zawodnicy R Sport Cup czekali na wyścig długodystansowy niemal cały dzień – był jednym z ostatnich punktów programu. Na starcie stanęło aż 7 naszych załóg, w tym dwie walczące o koronę Endurance!

Od pierwszych minut trwała ostra walka pomiędzy duetem Guranowski/Guranowski (ojciec i syn) a ekipa Molin/Tomaszczyk. Niestety, w 35. minucie z dymiącym autem do alei zjechała załoga Sikorski/Kiwak – przegrzanie silnika i awaria układu chłodzenia wyeliminowały ich z gry. Chwilę później na ostatnim zakręcie tak głęboko w żwirze zakopało się Mini z klasy Super S Cup, że sędziowie musieli ogłosić procedurę Full Course Yellow (FCY). Pit lane natychmiast zamienił się w mrowisko – wszyscy zjeżdżali na zmiany kierowców, tankowanie i opony. Wisienką na torze była ekspresowa zmiana kół w wykonaniu ekipy PTT na minuty przed końcem FCY – profesjonalizm i polot godny Formuły 1, na to powinni sprzedawać osobne bilety!

Gdy wyścig ruszył na nowo, w R Cup prowadził duet Czwarno/Jermakow, ale po piętach deptali im Molin/Tomaszczyk oraz Guranowscy. Przetasowania w czołówce trwały na każdym zakręcie – za to kochamy tę klasę, bo przy równych autach jeden mały błąd decyduje o wszystkim! Tuż za nimi szła jak burza Alicja Olesińska z Antkiem Makuchem. Co ciekawe, ta załoga miała absolutnie wyjątkowe i najsłodsze wsparcie na całym Torze Poznań – ich rodzina przebrała się za… jednorożce! Barwne jednorożce spacerowały po gridzie, pozdrawiając kierowców, a na paddocku rozdawały przepyszne pączki od Manufaktury Pączków.

Ceremonia podium R Sport Cup na Torze Poznań — kierowcy w kombinezonach obok postaci w kostiumie jednorożca

Jednak na torze osłody nie było. Wchodząc w zakręt „Radary” , Alicja i Antek znaleźli się w straszliwym „kotle” pośród BMW, Ligierów i Porsche. Niestety, to zagęszczenie przyniosło fatalne skutki. Sekundy później Ligier po kontakcie z BMW uderzył w bandę i rozsypał się jak klocki LEGO (na szczęście kierowcy nic się nie stało!), tworząc wokół siebie prawdziwy tor przeszkód dla pozostałych rywali.

Największym pechowcem tej sytuacji został Witek Czwarno. Odpadające koło z Ligiera uderzyło idealnie w przód jego Mini z numerem 404, niszcząc zderzak oraz chłodnicę. Witek stanął w kłębach białego dymu, widząc, jak walka o Mistrzostwo odjeżdża na jego oczach. Przemógł jednak trudności, odpalił auto i dotoczył się do serwisu. A tam? Nasi mechanicy R Sport dokonali niemożliwego: wymienili chłodnicę i podpięli układ w… 15 minut! Gromkie brawa od sąsiednich ekip, kibiców i fotoreporterów należały im się jak nikomu innemu! Choć szansa na tytuł odleciała razem z kołem Ligiera, Witek z Maćkiem pokazali wyścigowy charakter, wrócili na tor i wywalczyli tytuł Wicemistrzów Polski Endurance, ulegając jedynie duetowi Jerzy Molin / Dominik Tomaszczyk, którzy zostali nowymi Mistrzami Polski Endurance! Ogromne gratulacje!

4. Niedzielna batalia, nerwy z protestami i głos z profesjonalnej perspektywy

Niedzielne wyścigi sprintowe dostarczyły kolejnych porcji czystej adrenaliny. W pierwszej niedzielnej rywalizacji z przodu trwała walka na noże pomiędzy Kwaśniakiem, Guranowskim i Burczenikiem. Maksym Guranowski pokazał absolutnie fenomenalną, chłodną głowę i genialną defensywę. Ostatecznie jako pierwszy linię mety przeciął Maksym Burczenik, drugi był Aleksander Kwaśniak, a trzeci Maksym Guranowski (choć na oficjalne przypisanie punktów przyszło nam poczekać ze względu na złożone protesty na zachowanie na torze). W Mastersach znów triumfował Jerzy Molin przed Witoldem Czwarno i Wojciechem Wysockim.

Co ciekawe, po wyścigu dziennikarz sportowy Wojciech Jermakow (brat Maćka) przyznał otwarcie, że spośród tych wszystkich pucharów – od Maluchów po auta klasy GT – to właśnie nasz R Sport Cup dostarcza kibicom i komentatorom najwięcej emocji przez cały wyścig!

Jerzy Molin nr 456 prowadzi w wyścigu R Sport Cup Mini R56 na Torze Poznań

5. „Kucharze” emocji na torze i widowiskowy finał!

Przed ostatnim wyścigiem sezonu komentatorzy na streamie aż zatarli ręce, wiedząc, że na tor wyjeżdża stawka, która gwarantuje najlepsze widowisko. I nie zawiedli się! Maksym Guranowski od drugiego zakrętu pierwszego okrążenia objął prowadzenie i stoczył niesamowitą, własną batalię o chwałę. Aleksander Kwaśniak siedział mu na zderzaku przez cały wyścig, próbując ataków z każdej strony, ale Guranowski mądrze i konsekwentnie blokował rywala aż do samej mety!

Działo się też z tyłu. Alicja Olesińska po zaliczeniu groźnie wyglądającego spina zachowała zimną krew i natychmiast wróciła do walki. Z kolei Witek Czwarno na „Uśmiechu Szatana” wjechał w żwir tak głęboko, że przy próbie wyciągania go przez holownik… pas do holowania został wyrwany z korzeniami! Sędziowie ogłosili FCY, ekipa ratunkowa podpięła linę pod pas przedni i Witek zdołał powrócić do rywalizacji. Hamulce płonęły, gardła w paddocku były zdarte do cna, a walka zderzak w zderzak trwała do samej flagi w szachownicę. Mastersi ukończyli ten wyścig w składzie: 1. Jerzy Molin, 2. Wojciech Wysocki, 3. Witold Czwarno.

Podium klasy Masters R Sport Cup Mini R56 na Torze Poznań — trzech kierowców z pucharami

6. Debiutancki sezon 2026 przeszedł do historii – DZIĘKUJEMY!

I tak oto dobiegł końca nasz debiutancki sezon 2026 w pucharze R Sport Cup!

Drodzy kierowcy – dziękujemy Wam za tytaniczną pracę, serce pozostawione na torze i emocje, którymi żyliśmy przez całe miesiące. Dziękujemy kibicom za każdą rozmowę, zbitą piątkę, uśmiech i wspólne zdjęcia. Dziękujemy fotoreporterom za uwiecznienie tych pięknych chwil.

Piekielnie mocne ukłony należą się sędziom, marshallom, ekipie Safety Cara, zespołowi Ratowników Medycznych oraz Panu Bogdanowi, który co rano witał nas z megafonów i umilał czas rozmowami. Dziękujemy p. Iwonce i całej ekipie z biura za cierpliwość, bezcenną pomoc i ogromne serce. Dziękujemy organizacji, sędziom technicznym oraz Delegatowi Technicznemu PZM za pilnowanie zasad i czuwanie nad sprawiedliwą rywalizacją.

Gdybyśmy chcieli wymienić każdego z osobna, ten felieton nie miałby końca. Kończymy ten sezon z ogromną wdzięcznością, dumą i… jeszcze większym apetytem na więcej w kolejnym roku!

Kierowcy i ekipa R Sport Cup pozują do zdjęcia grupowego przy safety carze na Torze Poznań


Raz jeszcze – DZIĘKUJEMY! Do zobaczenia wkrótce!